Dla rodzica,  O muzyce naukowo,  O muzyce naukowo,  Wszystkie wpisy

Czy osoba niedosłysząca może być muzykiem?

Teoretycznie niemożliwe. Jak można wykonywać zawód, w którym słuch pełni rolę podstawową, jeśli się nie słyszy? A jednak znamy historię L. van Beethovena, który zaczął głuchnąć u szczytu swojej kariery, a mimo to nadal komponował.

Czy osoba niedosłysząca nic nie słyszy?

Tak naprawdę tylko 2-4% osób Głuchych nie słyszy kompletnie nic. Pozostali potrafią odbierać dźwięki dochodzące z otoczenia np. warkot silnika czy odgłos przesuwanego krzesła.[1] Osoby niesłyszące potrafią też odczuwać wibracje muzyczne w ciele. Istnieją organizacje, które zajmują się przerabianiem popularnych utworów i piosenek, aby były zrozumiałe także dla niesłyszących. Poniżej teledysk do piosenki „Let it go” przygotowany przez D-PAN (The Deaf Performing Arts Network)[2]:

Czy osoba niedosłysząca może grać na instrumencie?

Danny Lane, profesjonalny muzyk z Wielkiej Brytanii urodził się z głębokim niedosłuchem (najwyższy poziom niedosłuchu). W wieku jedenastu lat zaczął uczyć się gry na fortepianie. Okazało się, że ma do tego smykałkę. Na instrumencie grał w aparacie słuchowym. Słyszał w nim niewiele, ale bez niego nie docierał do niego żaden dźwięk. Grając na fortepianie, uczył się harmonii, układając palce na klawiszach. To mu wystarczyło, by ją zrozumieć. Jego determinacja doprowadziła do tego, że ukończył wyższe studia muzyczne. Było to wyzwanie, bo chodził na zajęcia dla słyszących. Musiał więc poświęcać mnóstwo swojego prywatnego czasu na czytanie partytur. Podczas przeglądania nut, wyobrażał sobie muzykę w głowie. W ten niekonwencjonalny sposób Danny Lane zdobył muzyczną wiedzę i został zawodowym pianistą. Największym wyzwaniem była dla niego gra w zespole, ale i to udało się rozwiązać za pomocą kontaktu wzrokowego z pozostałymi muzykami. Danny patrzył na ich ręce podczas gry, dzięki czemu wiedział, czy gra z nimi „w tempie”.[3]

>>>CZYTAJ WPIS „Sprawdź swoje muzyczne IQ”

Nie tylko Beethoven

Beethoven nie był jedynym słynnym muzykiem z utratą słuchu. Jeden z największych kanadyjskich kompozytorów, Neil Young, od dawna cierpi na szumy uszne. Ta forma ubytku słuchu jest tym, czego większość ludzi doświadcza jako przejściowe dzwonienie w uszach. Szumy te wpłynęły na zmianę kierunku w jego twórczości – zaczął komponować spokojniejszą muzykę. Na podobny ubytek słuchu cierpią Ozzy Osbourne, wieloletni członek hardrockowego zespołu „Black Sabbath” oraz Eric Clapton, jeden z najbardziej znanych symboli muzyki rockowej. Wszyscy trzej muzycy nadal koncertują. Mniej optymistyczna jest historia Phila Collinsa, który przez nagłą utratę słuchu musiał zakończyć swoją muzyczną karierę. Jednak, jak widać na przykładzie Beethovena czy Danny’ego Lane’a, bycie niedosłyszącym muzykiem jest możliwe.[4]

Scena z filmu „Kopia Mistrza”, w którym iesłyszący Beethoven dyryguje ortkiestrą.

_______________

Podczas czytania historii niedosłyszących muzyków pomyślałam, że nigdy tak naprawdę nie doceniałam mojego słuchu. To, że słyszę wydaje się być takie oczywiste. Następnym razem, gdy włączę sobie finał IX symfonii L. van Beethovena zachwycę się tym, że stworzył go człowiek, który usłyszał te dźwięki wyłącznie w głowie, a następnie przeniósł je na papier. A potem pomyślę o tym, jak bardzo jestem wdzięczna, że mogę to usłyszeć. Ot tak. Po prostu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *