Dla dziecka,  Dla rodzica,  Muzyka a rozwój dziecka,  Płyty,  Wartościowa muzyka

Śpiew, który ukoił moją dwulatkę – o płycie „Śpiewamy bez słów”

To był trudny dzień. Ali wychodziły zęby i była bardzo marudna. Do tego we mnie było dużo mniej cierpliwości, niż zwykle, bo też się kiepsko czułam. Chciałam puścić muzykę, która zwykle działała na Alę kojąco, ale tego dnia nawet ulubione piosenki jej się nie podobały. Przypomniało mi się, że poprzedniego dnia dostałam nową płytę do przetestowania. Wybrałam utwór na chybił trafił i włączyłam.

Śpiew, który ukoił moją dwulatkę

To co teraz napiszę, zabrzmi jak z reklamy maści na ząbkowanie albo kropelek na kolki. Ale tak właśnie się wydarzyło. Ala, usłyszawszy głos Marty Grabowskiej (od której dostałam tę płytę), stanęła w miejscu i zaczęła wpatrywać się we mnie swoimi wielkimi, zdziwionymi oczami. Myślałam tylko o tym, żeby się nie poruszyć i nie zepsuć tej chwili. Przesłuchałyśmy więc razem kilka utworów i dopiero wtedy Ala zapytała „Co to?”. Powiedziałam jej: „To głos pewnej mamy, która śpiewa dla swoich dzieci”.

Dokładnie takie miałam wrażenie, gdy po raz pierwszy usłyszałam utwory z płyty „Śpiewamy bez słów”. Widziałam mamę siedzącą przy łóżeczku i śpiewającą dziecku przed zaśnięciem. Nagrania brzmiały bardzo naturalnie. Tak, jakby ktoś nagrywał wykonawczynię po kryjomu. Jest w tym coś bardzo intymnego i myślę, że właśnie dlatego moja Ala tak zareagowała. Utwory nie brzmią, jakby były nagrywane studiu ale tak, jakby Marta siedziała niedaleko i śpiewała na żywo tu i teraz.

Zdjęcia albumu użyte w materiale pochodzą od autorki płyty

Śpiew bez słów

Marta Grabowska, autorka płyty “Śpiewamy bez słów“, wszystkie utwory i śpiewanki (poza relaksacją) wykonuje a cappella bez słów, na sylabach „pam, pam”. Cel jest taki, by dziecko mogło w pełni skupić się na muzyce. Cała płyta została stworzona w ramach programu wczesnej edukacji muzycznej opartego na teorii E.E. Gordona i sama w sobie ma być pewnego rodzaju warsztatem umuzykalniającym dla najmłodszych. Repertuar jest bardzo różnorodny. Na płycie znalazły się autorskie kompozycje w różnych skalach, przeplatane fragmentami znanych utworów muzyki klasycznej, filmowej czy tradycyjnej. Bardzo istotne w nagraniach są także momenty ciszy przeznaczone na audiację, czyli chwilę, w której dziecko przetwarza w głowie usłyszany materiał muzyczny.

Dla rodziców, którzy boją się śpiewać

Wykorzystanie znanych melodii na płycie i brak słów sprawiają, że machinalnie włączamy się w śpiew. Wystarczy wziąć maluszka na ręce, nucić melodię i bujać się z nim w rytm muzyki. Możemy też puścić płytę w czasie, gdy dziecko się bawi lub wykorzystać ją jako materiał do domowych zabaw muzycznych. Podczas słuchania pozwólmy maluchom na swobodny, naturalny ruch oraz na podśpiewanie. Możecie korzystać z instrumentów, chustek, a nawet baniek mydlanych. Nie musicie niczego robić zgodnie z jakimś planem, możecie muzykować tak, jak czujecie. Płyta została także wzbogacona o autorską relaksację dla dzieci na zakończenie sesji umuzykalniającej. Utwór ten jest jednym z moich ulubionych z tej płyty, a improwizacje wokalne oraz delikatne brzmienie instrumentów w tle sprawiają, że nawet ja czuję odprężenie.

Wyciszyć się przed zaśnięciem

Bardzo rzadko puszczamy Ali muzykę do snu. Zdecydowanie bardziej wolimy śpiewać sami. Ale ostatnio zdarza się tak, że córa wcale nie chce, żebyśmy śpiewali. Nie jest to nic dziwnego, bo Ala jest w wieku, kiedy chce o sobie decydować. Puszczamy jej więc muzykę, która jej nie pobudzi np. piosenki Enyi. Od niedawna zaczęłam odtwarzać także płytę „Śpiewamy bez słów”, a nawet sam utwór „Relaxing music” w zapętleniu. Głos Marty jest cudownie kojący, do tego nastrój budują zróżnicowane barwy instrumentów perkusyjnych. Zresztą, posłuchajcie sami poniżej. A najlepiej, zamknijcie oczy i zrelaksujcie się 😊

Obserwując jak na śpiew Marty reaguje moja Ala wiem, że płyta “Śpiewamy bez słów” na pewno zostanie z nami na dłużej. Mam mnóstwo pomysłów jak wykorzystać nagrania do naszych domowych zabaw. Myślę także, że album dobrze by się sprawdził w żłobkach i najmłodszych grupach przedszkolnych np. w ramach wyciszenia przed drzemką. Zresztą taka porcja zróżnicowanej, wartościowej muzyki zrobiłaby dobrze każdemu – dorosłym także 🙂

____________

Wpis powstał we współpracy z PAM PAM przy Plantach

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *