Dla dziecka,  Dla rodzica,  Płyty,  Rozmowy o muzyce,  Rozmowy o muzyce,  Wartościowa muzyka,  Wszystkie wpisy

Stworzyć niebanalne słuchowisko dla dzieci to sztuka. Jej się udało

Oj, udało się. Stworzyła muzykę, która sama w sobie jest treścią opowieści. Niby dla dzieci, ale jak świetnie się tego słucha! “Krecia robota” (wyd.
Blesz Edition sp. z o.o.) to powrót do klasycznego, trochę dziś zapomnianego słuchowiska. W nowoczesnym wydaniu, z doskonałą obsadą. Czy bajka w takiej formie może być dla dziecka tak samo atrakcyjna, jak ta na ekranie?

Żeby słuchowisko można było uznać za dobre, musi się w nim dużo dziać. Muzyka powinna korespondować z tekstem, być dynamiczna, oddawać treść opowieści. Dlaczego tyle mówię o muzyce? Bo to właśnie dźwięk jest tym, co może przyciągnąć dziecko i zachęcić je do słuchania. Tak właśnie dzieje się w “Kreciej robocie”. Konstrukcja audiobooka jest bardzo prosta. Słuchamy historii czytanej przez znakomitego Jerzego Stuhra (autorem tekstów jest Michał Błeszyński), a następnie tej samej opowieści słuchamy w formie piosenki. Te zaś są dziełem kompozytorki Marii Holki. To właśnie ją z wielką przyjemnością goszczę dziś na blogu. Kto w końcu lepiej, niż sam autor jest w stanie opowiedzieć o tym, co stworzył?

Mama Rytmiczka: Nie uważasz, że nie tylko dzieci, ale także my – dorośli mamy problem ze słuchaniem? Że wolimy oglądać, niż słuchać?

Maria Holka: Myślę, że w obecnych czasach w ogóle mamy kłopot ze skupieniem uwagi. Żyjemy w świecie postępu, pośpiechu i nieustannego poszukiwania ulepszeń i udogodnień tak, aby “obsługa życia” zajmowała nam coraz mniej czasu, co paradoksalnie owocuje czymś zupełnie odwrotnym. Uważam jednak, że i w tej rzeczywistości można znaleźć względny spokój i harmonię. To kwestia pewnej decyzji, czy się temu poddajemy, czy szukamy innych dróg, niż ta pędząca autostrada do przyszłości. Problem jednak widzę w czym innym. Dziś nasze oczy i uszy są bombardowane niezliczoną ilością aktywności, nie zawsze wartych uwagi. To zaś powoduje, że odbiorca tonie w zalewie informacji, traci czas odsiewając ważne od nieistotnego. Trzeba szukać, a na to często… brak nam czasu. Mimo to szczerze wierzę w polskiego słuchacza i gdzieś wewnętrznie czuję, że przyjdzie czas, w którym ta przeładowana informacyjnym spamem rzeczywistość sama w końcu zje swój własny ogon. Może wtedy nauczymy się na nowo słuchać, patrzeć, oglądać. Ludzie tego potrzebują, tylko według mnie, żyją ( nie wszyscy) w cywilizacyjnym roztrzęsieniu. Trochę utopijna ta moja wizja, ale cytując fragment piosenki “Młodość walcząca” punkowego (!) zespołu Karcer “każda epoka rodzi anty- epokę”. W to wierzę w głębi swej optymistyczno – fatalistycznej duszy 🙂

Jeśli chodzi o warstwę muzyczną w „Kreciej robocie” to jest to absolutnie moja bajka! Czym się inspirujesz? Od czego zaczynasz stworzenie nowej piosenki/utworu?

Bardzo się cieszę, że jesteśmy zatem we wspólnej bajce!  Gdybym miała powiedzieć, co jest moją inspiracją w twórczości dziecięcej, to z pewnością wróciłabym do czasów, kiedy sama byłam mała. “Czarodziejski młyn”, “Kot w butach”,  “Bajka o sierotce Marysi i siedmiu krasnoludkach” czy “Bolek i Lolek i królowa śniegu”. To moje winylowe bajki, które zostały we mnie na całe życie. Znakomite aktorstwo, doskonałe kompozycje, piękne i chwytliwe motywy muzyczne nagrywane nieraz z udziałem orkiestry i chóru. Nikt nie uważał za ryzykowne posługiwanie się trudniejszym językiem literackim czy muzyką współczesną. Ileś lat później obudziłam się w rzeczywistości plastikowych, uwsteczniających dźwięków i tekstów, jaskrawych teledysków z trywialnymi animacjami. Nie chciałam tego całego świata spod znaku “bobo polo”, w którym twórczość dla dzieci tworzy się byle jak i bez szacunku dla inteligencji i wrażliwości małych istot. Dlatego też moją inspiracją wciąż pozostają te stare bajki i piosenki, ich urzekająca motywika i przekaz. To piękno opierające się wszelkim modom i upływowi czasu. Oczywiście, świat idzie do przodu, rozwija się technologia produkcji muzycznej, zmieniają trendy, ale dobra piosenka taką pozostanie i choćby nie miała łatwo w dzisiejszych meandrach rynku, to zawsze warto robić swoje i cieszy mnie, że coraz więcej artystów myśli podobnie. Jak powstają moje piosenki? Zwykle zaczyna się od motywu albo kawałka tekstu, które nieraz niepostrzeżenie przyplączą się do moich myśli. Czasem leżą i dojrzewają jako kilkusekundowe nagranie na dyktafonie albo kilka słów w notatniku, a czasem od razu wybuchną i w parę godzin zamienią się w piosenkę. Bywa, że całymi dniami czekam na brakujący fragment, który nie moze się wymyślić, a innym razem, kiedy piszę jeden utwór, drugi już czeka w kolejce z tyłu głowy. Niezbadane są ścieżki weny twórczej 🙂

Teksty (swoją drogą świetne) stworzone przez Michała Błeszyńskiego z pozoru są tylko o zwierzętach. Ale…czy opowiadają o czymś jeszcze?

Z tekstami Michała jest trochę jak z filmami typu “Shrek” czy “Madagskar”.  Zarówno dzieci jak i dorośli świetnie się na nich bawią, choć każde pokolenie śmieje się z czego innego. Michał z wielką finezją tworzy historie, które z jednej strony operują bliskim dzięcięcemu światowi językiem, a z drugiej przekazują głębszy morał, aktualny dla dorosłych i dający możliwość zrozumienia go najmłodszym na podstawie przystępnych i często zabawnych historii o zwierzątkach. Tytułowy “Kret” to piosenka o konflikcie interesów i tym, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. “Lew” pokazuje, do czego prowadzi próżność, zbyt duże ego i nadmierne przekonanie o własnej racji, z kolei “U doktora bociana” to historia o tym, jak często plotki i domysły mijają się z prawdą. Michał nie posługuje się moralizatorskim tonem, tylko subtelnie przemyca ważny przekaz pomiędzy słowami. To wspaniała umiejętność, która sprawia, że naszą płytę można nazwać familijną, bo choć pozornie ubrana w dziecięcą konwencję, jest międzypokoleniowo uniwersalna. Myślę, że teksty Michała to też świetny materiał edukacyjny dla rodziców, którzy chcą swoim dzieciom wytłumaczyć pewne zawiłości dorosłego świata.

Trzeba przyznać, że teksty czytane przez takiego aktora jak Jerzy Stuhr zawsze nabierają nowej jakości. Zdradzisz nam jakieś sekrety Waszej współpracy?  

Przede wszystkim to była cudowna współpraca. Możliwość pracy z człowiekiem tego formatu to ogromny zaszczyt i jak dowiedzieliśmy się, że pan Jerzy zgodził się wziąć udział w naszym projekcie, byliśmy bardzo szczęśliwi. Kiedy wszedł do warszawskiego Studia Kamienica, gdzie byliśmy umówieni na nagranie, oczarował nas swoją otwartością, wielką kulturą i życzliwością. To nie było spotkanie z nieprzystępną i powściągliwą gwiazdą tylko z pełnym ciepła człowiekiem, z którym można było nie tylko nagrać wspaniały materiał, ale w przerwach w pracy porozmawiać i pobyć. Tak, pobyć! To niezwykle istotny atrybut w dzisiejszych czasach, gdzie siedząc nieraz obok siebie milczymy lub porozumiewamy się półsłówkami, tonąc równolegle w wirtualnej rzeczywistości. Pan Jerzy to nie tylko wybitny aktor, ale też wspaniały człowiek.

Co mogłabyś poradzić rodzicom, którzy chcieliby, by ich dziecko więcej słuchało?

Dzieci z ogromną łatwością adaptują się do naszej przebodźcowanej rzeczywistości. Jest od tego droga odwrotu, ale przypomina nieraz odwyk. Miejmy jakościowy (nie z nosem w Facebooku) czas dla naszych dzieci, nie przyzwyczajajmy ich do hałaśliwych bajek i gier w telefonie tylko dlatego, że tak możemy zyskać trochę spokoju. Nie chodzi o to, aby wyeliminować do zera zdobycze cywilizacji jakimi są smartfon czy telewizor i zrezygnować z chwili dla siebie, ale myślę, że warto dbać o umiar. Poza tym jeśli będziemy pokazywać dzieciom dobrą muzykę, wartościowe bajki, książki i zabawy, to przyzwyczaimy je do tego sposobu spędzania czasu. I wreszcie, to chyba najważniejsze zdanie (autorstwa Roberta Fulghuma), jakie utkwiło mi w głowie, gdy urodził się mój syn: “Nie martw się, że dzieci cię nigdy nie słuchają. Martw się, że zawsze cię obserwują“. A zatem, bądźmy sami przykładem i dbajmy o naszą wrażliwość.  

__________

Na “Krecią robotę” i Marię trafiłam przypadkiem na jednej z grup na FB. Od tego czasu bardzo często wracamy z Alą do tego audiobooka. Co więcej, można przez 14 dni słuchać go za darmo w ramach Audioteka Klub (dla nowych użytkowników – nie, to nie jest post sponsorowany 😉), a także kupić go w promocyjnej cenie. Jeśli ktoś preferuje jednak płyty (np. do samochodu) to “Krecią robotę” można mieć także w wersji fizycznej (sklep Polskiego Radia, Bullerbyn). Gorąco do tego zachęcam. “Krecią robotę” warto mieć, a potem słuchać, słuchać i słuchać

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *