Dla rodzica,  Rozmowy o muzyce,  Rozmowy o muzyce,  Wszystkie wpisy

O pokazywankach, duńskiej edukacji muzycznej i uszach otwartych na świat

Nowy rok, nowe rozmowy! Grudzień upłynął mi bez ani jednego wywiadu w ramach cyklu “Rozmowy o muzyce” i bardzo mi tego brakowało. Mój blog ma być miejscem, w którym spotykają się różne spojrzenia na muzykę, nie tylko moje własne. Chcę Wam pokazać jak wielu ludzi tworzy wartościową muzykę dla dzieci. Właśnie takim twórcą jest mój dzisiejszy gość. Magdalena Maduaka to wokalistka i miłośniczka jazzu. Komponuje wyjątkowe piosenki-pokazywanki, które publikuje na swoim kanale Jazzowanki. Byłam ogromnie ciekawa jej pomysłu na tworzenie muzyki dla dzieci oraz spojrzenia na edukację muzyczną. Zobaczcie sami, czego się dowiedziałam… 

Natalia: Skąd pomysł na nagrywanie piosenek z pokazywaniem?

Magda: Mojej córce przyszło żyć wśród czterech języków – mieszkamy w Danii, mój mąż pochodzi z Nigerii (jego ojczystym językiem jest igbo, a oficjalnym angielski). Pokazywanki wspierają nie tylko muzykalność, ale właśnie i naukę języka, co dla naszej rodziny jest bardzo ważne. W Danii popularność pokazywanek widać i na YouTube, i w żłobkach, i w przedszkolach, i nawet w podstawówce. Jest to część programu nauczania. Brakowało mi czegoś takiego w polskim wydaniu. Dla zabawy zaczęłam tłumaczyć na polski “Se min kjoler” (“Moja sukienka”), kiedy z córką jechałam na rowerze. Bardzo jej się spodobało, więc pomyślałam, że warto zrobić z tego cały projekt.

Na swoim kanale YouTube piszesz: “Zaprezentowana muzyka jest delikatna, nieagresywna i organiczna”. Dlaczego uważasz to za ważne?

Przez pierwsze lata swojego życia dziecko jest jak gąbka – pochłania wszystko i to bezkrytycznie. Środowisko, którym się otacza staje się częścią jego duszy już na zawsze. Jeżeli we wczesnych latach będziemy dziecku podawać hałaśliwą, niskiej jakości muzykę to pozbawiamy go szansy na docenienie muzyki jako sztuki czy formy wyrazu. Działa to na tej samej zasadzie co nauka języka: jeżeli głównie krzyczymy i przeklinamy to dziecko w późniejszym okresie nie będzie zainteresowane czytaniem (bądź tworzeniem) literatury – a w związku z tym również uczeniem się.

Twoje filmy nie zawierają animacji, a kamera jest nieruchoma. Jesteś tylko Ty, Twój głos i ruch. Czy to celowy zabieg?

Tak. Chodzi o to, żeby nawiązać z dzieckiem kontakt. Bez wejścia w relację z prowadzącym piosenkę dziecko jest jedynie pasywnym odbiorcą. Nie zależy mi na filmach tego rodzaju.

Na co dzień mieszkasz w Danii. Jakie podejście do edukacji muzycznej dzieci mają Duńczycy?

Kiedy przyjechałam do Danii odebrałam wrażenie, że tutejsi muzycy są ambitni, ale ogólnie raczej zrelaksowani względem swojej kariery – jeżeli taka mieszanka jest możliwa. Z kolei o przesłuchaniach do największego chóru dziecięcego w Danii, organizatorzy piszą tak: “Przesłuchania odbywają się w przytulnej i wesołej atmosferze, w której staramy się zapewnić wszystkim dzieciom dobre wrażenia”. Natomiast w mieście, w którym my mieszkamy, państwowa szkoła muzyczna przyjmuje dzieci na rytmikę od 1,5 do 6 roku życia. Lekcje nie obejmują jednak nauki gry na instrumencie. Tę można podjąć dopiero od 7 roku życia (w Polsce od 6). Rytmikę dla niemowląt i mam organizuje natomiast kościół duński – zachowana jest ona więc w wyciszonym stylu. Podsumowując, wydaje mi się, że Duńczycy przede wszystkim chcą, aby dzieci dobrze czuły się i bawiły na zajęciach. Aby niemowlaki nie były przestymulowane, przedszkolaki nie musiały dźwigać za wiele, a starsze dzieci nie brały udziału w wyścigu szczurów.

Jaką masz radę dla rodziców, którzy chcą wspierać rozwój muzyczny swoich dzieci?

Przede wszystkim przemyśleć w jakim zakresie muzyka jest treścią naszego własnego życia. Czy sami chodzimy na koncerty, podgwizdujemy, czy śpiewamy dzieciom do snu. Czy się w ogóle muzyką delektujemy. A może traktujemy ją bardziej jak igrzyska olimpijskie i jedynie oceniamy, kto ma talent, a kto nie, kto ma głos, i z kogo “niczego nie będzie”. Czy nazywamy tradycyjny inuicki śpiew gardłowy darciem się, a afrykańskie zespoły folkowe bandą dzikusów, czy szybko stwierdzamy, że jazz jest nudny, czy potrafimy doceniać odgłosy natury. Czy dostrzegamy wdzięk ciszy. Otwarte uszy na świat to moim zdaniem postawa wyjściowa do rozpoczęcia jakiejkolwiek edukacji muzycznej.

_________

Zachęcam Was do obserwowania profilu Jazzowanki na Facebooku i Instagramie. Dzieci uwielbiają pokazywanki Magdy i potwierdza to wiele mam. Dla mnie jest to kolejny, dobry krok w kierunku mądrej edukacji muzycznej. Całym sercem popieram takie projekty.

P.S. Zapomniałabym! – jest jeszcze płyta „Jazzowanki”. Znajdziecie ją na Spotify i iTunes.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *